Radio Sputnik – Nowa Wolna Europa, czyli gawarit Moskwa

Kiedyś gdy Wschód w osobie Moskwy dzierżył władzę w naszej ojczyźnie, Zachodni brat dla tubylczego narodu otworzył rozgłośnię Radio Wolna Europa.

Dziś gdy pewne kręgi z Brukseli i Waszyngtonu ( z Zachodu ) odpowiedzialne za wywołanie zadymy na Ukrainie i chcące doprowadzić do konfrontacji z Rosją, zalewają nas “jedynie słuszną” propagandą.

Dlatego więc Wschodni brat stworzył rozgłośnię Radio Sputnik, które można traktować jako odtrutkę na ten “jedynie słuszny” bełkot mediów opanowanych przez piątą kolumnę.

Pozwoliłem sobie umieścić odnośnik do tego internetowego radia, aby można było sobie porównać informacje i samemu wyciągnąć wnioski.

O projekcie – info ze strony
http://pl.sputniknews.com/docs/about/index.html
odnośnik do słuchania
http://pl.sputniknews.com/popup/radio/

Reklamy

Dla mających lepsze ślepia . . .

Czyli dla tych z mojego Klanu, których wzrok jest w lepszym stanie niż piszącego ten tekst, chciałem zaproponować by w wolnej chwili od nabijania skila , sięgnęli po treści czytane.

Dostęp do ciekawej kolekcji e-boków jest możliwy po wbiciu na

http://www.bazaebokow.robertjszmidt.pl/

, gdzie po założeniu bezpłatnego konta otwiera się przed nami ocean treści.

Korzystając z tego potężnego archiwum pamiętajmy o kilku prostych zasadach jakie przeczytamy w nocie prawnej na tej stronie.

Wszystkie teksty literackie umieszczone na tej stronie zostały udostępnione przez autorów i mogą być ściągane bezpłatnie. Nadal jednak są to utwory chronione prawem autorskim, więc bez uzyskania zgody autora nie wolno ich wykorzystywać do celów komercyjnych, ani wprowadzać do tekstu żadnych zmian.

Osobiście polecam Państwu utwory autora Szmidt Robert J. którego takie tytuły jak

– Polowanie na jednorożca

– Toy Land

miałem okazję kupić i odsłuchać te audiobooki. Zapadły one w mojej pamięci jako ciekawe i warte polecenia pozycje.

Ślepnącym okiem gracza

Większość z nas, starszych użytkowników, swoją przygodę z komputerami zaczęła od maszyn typu ZX-spectrum, Commodore i Atari.

Z łezką w oku wspomina się dziś czasy, gdy z magnetofonu ( czasami też z płyty winylowej ) wczytywało się program do naszej wspaniałej maszyny, bo po kilku, czy też kilkunastu minutach odpalić River Raid, Video Pool-a, Sir Fred-a. Wymieniać można by długo, ale „wypominki” to już inna para kaloszy.

Z biegiem czasu napędy taśmowe zaczęły być wypierane przez dyskietki – od 3 cali poprzez 3.5 do 5.25, doszły kolejne wspaniałe maszyny typu Amiga

To był skok technologiczny. Pojawiły się pierwsze programy do kopiowania, interface do dwóch i więcej napędów fdd, wprawdzie już w epoce taśm też można było kopiować, jednak tu to był już pełny full wypas.

Komputery zyskały dużo lepszy dźwięk i obraz, pojawiły się lepszej generacji dżojstiki, myszki, klawiatury.

Każdy wolny czas spędzało się na graniu i kopiowaniu.

Były to złote czasy dla pewnych firm, oprócz handlu artykułami dajmy na to AGD, były jeszcze stanowiska gdzie sprzedawcy pełna gębą piracili mając głęboko w czterech literach prawa autorskie i zabójcze ceny oryginałów.

Brak ci dyskietki ? Nie stanowiło to problemu , kilka złotych dopłaty i już wracałeś do domu z „upolowaną” nowością, którą to męczyłeś przez długie godziny, blokując rodzinie dojście do telewizora z którego gdyby nie nasza postawa, wylewałby się propagandowy jad aktualnie nam panujących.

Minęło znów kilka lat i kolejna nowość – dyski twarde do naszych wspaniałych maszyn. Brak wolnego miejsca to już nie problem. Pierwszy mój dysk w komputerze Amiga 1200 miał 120MB gabaryt 3.5 cala i z ledwością został upchnięty w obudowie. Jednak życie nie jest usłane różami, masz dysk, ale jak przenieść dane od kolegi ?

bramka numer 1 to backup przy pomocy dyskietek 3.5 cala
bramka numer 2 to VBS – video backup system
bramka numer 3 to taśma na dwa dyski oraz rozgałęźnik zasilania

Jednak wszystko co nowe miało swoją cenę, i trochę wody w okolicznej rzecze upłynęło nim mogliśmy zaliczyć się do tych szczęściarzy. Komputerowi jajogłowi przyszli z pomocą światkowi AMIGI robiąc instalatory gier NDOS na dyski twarde. To było coś, już nie trzeba było wachlować dyskietkami, gra doczytywała się z hdd. GUNSHIP 2000, SUPER FROG, GODS, YO JOE, MORTAL KOMBAT zajęły nam znów długie godziny.

Kolejne lata, kolejne zmiany, najpierw CD, później CDR i CDRW – pierwsze LEGALNIE kupione gry i programy użytkowe i tak do dziś dnia.

Ktoś z czytających może powiedzieć – a gdzie blaszaki ! Słusznie , moja wina, ale już naprawiam ten błąd, jednak opiszę go ze swojego punktu widzenia.

Moim pierwszym złomem był komputer z procesorem 286 i pamięcią 640 KB, dysk twardy 20MB
( 5.25 cala ) , monitor EGA kolor i dyskietki 1.2MB 5.25 cala

Kilka prostych gierek pod DOS-a, później doszedł win3.1 i z całego dysku zostało tyle co nic. Od czasu gdy pod moją strzechę zawitał blaszak, miałem już AMIGĘ i C64. Uznawałem i nadal uznaję tę zasadę jeden komputer to za mało, zresztą to wlecze się za mną do dziś.

Czasu na gry mam dość dużo, ponieważ zajęcie jakie mam nie pochłania mi dużo czasu, więc przeważnie siedzę na FAR CRY, DEAD ISLAND. Od chwili gdy „dorobiłem się internetu kablowego”( bo na modemowym nie dało rady siedzieć dłużej niż kilka minut dziennie, można było
sprawdzić pocztę i przelotowo zlukać kilka portali z wiadomościami ) , zacząłem poznawać ludzi podobnych do mnie, zdrowo zakręconych w temacie gier i komputerów

Komunikatory GG, TLEN, AQQ, SKYP i najnowszy bajer TS3 pomogły w rozmowach i wymianie doświadczeń, oraz pomocy w grach multiplayer-owych. W tym samym czasie skaptowano mnie do Klanu Z!P4 w którym do dnia dzisiejszego mam zaszczyt należeć i słuchać „mamrania pozostałych koksów” dla których najważniejszym jest miejsce w pierwszej dziesiątce na track base, lub ubicie jak największej liczby swołoczy w CSGO zdobywając kolejne skrzynki … .

ENERGA i PKO

Cała sprawa zaczęła się w grudniu 2014 roku, gdy to dostawca prądu ENERGA wykryła ?
Stworzyła ? ( niepotrzebne skreślić ) zadłużenie na koncie energetycznym mojej rodziny.

Jak przystało na 21 wiek, moja rodzina reguluje wszelkie płatności przez bank PKO oddział
lokalny.

Od tamtego czasu przyszły już 3 faktury rozliczeniowe, do których ENERGA dodaje grudniowe zadłużenie w kwocie 7 zł 60 gr.

Jako że bank PKO nic w tej kwestii nie zrobił, postanowiłem zadzwonić do biura obsługi klienta pod numer 555 555 555 .

Po przedarciu się przez klawiszologie i jak zwykle w takich sytuacjach przez informację że
rozmowa będzie nagrywana, w końcu odezwał się do mnie żywy człowiek.

Przedstawiłem się kim jestem, jednak o dalszą rozmowę z informacją firmy poprosiłem żonę ( ja jestem zbyt nerwowy i być może zacząłbym rzucać wędliną ogólnie nie nadającą się do spożycia )

Paniusia z informacji natychmiast powiedziała że nie udzieli odpowiedzi gdyż moja żona nie jest zamieszkała w mieszkaniu którego owa sprawa dotyczy.

Chcąc nie chcąc pojechałem do osoby której obiecałem wyjaśnić tę dziwną sprawę.

Starsza osoba po rozmowie z paniusią dała ponownie słuchawkę mojej żonie, która chciała sprawę wyjaśnić, jednak owa paniusia z informacji powiedziała że mimo iż rachunki są płacone na bieżąco, zadłużenie trzeba i tak uregulować płacąc na osobne konto.

Dziwne jest takie podejście w sprawie wyjaśnienia spornego tematu. ENERGA jak dla mnie
postępuje nieuczciwie, nie wyjaśniając powodu zadłużenia – pomyłka ? czy może bank opóźnił regulowanie rachunku ?

Przy okazji wyjaśniania tej sprawy, wyszło na jaw co robi PKO płacąc rachunek za prąd.

Bank reguluje należność tylko za zużytą energię ( wartość usługi ) pomijając to dziwne zadłużenie.

Sprawa odczytu licznika ( będącego poza domem ) i wystawiania rachunku oraz płatność, jest poza zasięgiem starszej osoby i wykonują je powierzone do tego instytucje i któraś z nich zawiniła, za co obrywa niczemu nie winny końcowy odbiorca.

Jak do tej pory firma ENERGA nie odpowiedziała na dwa e-maile, jeden z pytaniem i drugi z spłatą zadłużenia której dokonałem ze swojego konta informując za kogo to robię.

Bank też nie ma sobie nic do zarzucenia, wszystko jest OK, jednak w PKO wyszła na jaw też inna sprawa, która zagotowała mi krew w żyłach.

Chcąc dostać wyciąg bankowy ( dodatkowy ) powyżej 30 dni, ta instytucja chce 30 zł za wydruk każdego jednego miesiąca.

Kurwa mać że tak napiszę, słowami uchodzącymi za wulgarne!  Z czego ten papier do waszych drukarek macie ? Ze złota ?

Cisza która dzwoni w uszach

Gdy mają nadejść jakiekolwiek wybory, media gównianego nurtu raz po raz przypominają o ciszy wyborczej, która ma trwać do końca cyrku – tu dośpiewamy sobie jakiego – Sejmowego, Unijnego czy też Prezydenckiego.

„Polski system wyborczy przewiduje ciszę wyborczą, czyli ostatnie 24 godziny przed dniem
głosowania, kiedy to prowadzenie kampanii wyborczej jest zakazane. Cisza wyborcza to instytucja prawa wyborczego znana w wielu krajach, co nie oznacza jednak, że występuje wszędzie. W Stanach Zjednoczonych, czy Niemczech kampania może trwać bowiem do zamknięcia ostatniego lokalu wyborczego”

dalej za netem czytamy o stawkach

„ Kara za złamanie ciszy wyborczej

Naruszenie ciszy wyborczej stanowi wykroczenie, zagrożone pod groźbą grzywny, co wynika z art. 498 Kodeksu wyborczego. Wysokość grzywny jest uregulowana w Kodeksie wykroczeń. Zgodnie z art. 24 tegoż kodeksu grzywna może być wymierzona w wysokości od 20 zł do 5 tys. zł.

Na większą karę mogą narazić się ten, kto przed zakończeniem ciszy wyborczej, czyli przed
zamknięciem lokali wyborczych podaje do publicznej wiadomości wyniki przedwyborczych
sondaży lub sondaży przeprowadzonych w dniu głosowania. W takiej sytuacji zagrożenie grzywną
sięga od 500 tys. zł do 1 mln zł”

Od kiedy sięgam pamięcią , swołocz ta prawdziwie komunistyczna. czy też farbowana po 1989 roku zawsze miała w zanadrzu na szarego obywatela odpowiednie służby „wyposażone w instrument kary”

Milicja, Policja, Straż Wiejska, Miejska, Sanepid, Straż Pożarna, Leśna . . . nie sposób zliczyć tej watahy, która ma nas prostować gdy system uzna nas za niewygodnego.

Jeżeli w innych państwach jest brak tak durnego przepisu – cisza wyborcza – to dlaczego u nas ciągle ten komunistyczny przeżytek jeszcze się trzyma ?

Czego boicie się siedzący u żłobu ci od lewa do prawa ?

Widać tym którzy nastali po czerwonej gwardii bardzo pasuje

CISZA WYBORCZA, KTÓRA JEST NIEZGODNA Z KONSTYTUCJĄ

( PRAWEM DO WOLNOŚCI SŁOWA )

Dziś w dobie internetu gdy mamy komunikatory głosowe – nie mówię o Skype – mogę spotkać się ze znajomymi z całego kraju i mając głęboko w czterech literach ten faszystowski przepis będziemy rozmawiać o kandydatach i tym czy warto oddać na nich głos, czy też nie iść wcale i tym czynem pokazać co myślimy o z góry ukartowanych wyborach, gdzie nagminnie występują cuda na urną i na serwerach.

W poprzednich wyborach do Euro Obory dowiedziałem się od znajomego informatyka, który
„zabezpieczał” ten cyrk że gdy na jednej – jedynej liście partii X Y czy też Z postawię dwa iksy – głos mój zdobędzie ten mający niższy numer na liście.

Jeżeli jest to prawda, a nie myślę że znajomy wciskał mi kity z satelity, taki numer daje pole popisu nad cudami przy urynie wybiórczej, są owe cuda bardziej bezpieczne niż zabawa z kalkulatorem wyborczym.

Czy w takim wypadku jest sens na to by ( w moim przypadku ) wstawać o 6 nad ranem i pedałować 12 km aby już o 7:00 jako pierwszy, czy jeden z pierwszych oddać swój głos ? A jakiś dowcipas z komisji wyborczej z długopisem ( oraz wytycznymi od agenta prowadzącego wiadomej nacji ) go poprawi, albo unieważni.

Tak na dobrą sprawę, poza zdjęciem karty przed głosowaniem jak też po, nie mam jej później
możliwości sprawdzenia – zdjęcie robię, robił będę by mieć dowód że byłem i swój głos oddałem, za nic mam bzdurne przepisy iż fotek robić mi nie wolno, dlaczego ? Bo nie każdy robiący fotkę jest jak ta sprzedajna kurwa na poboczu drogi do pewnego miasta w moim województwie.

Jednak najlepszym numerem jest to że gdyby nie daj Bóg „mój” kandydat wygrał, mogę do takiej „ofiary losu” iść z pełną świadomością iż znalazł się ów typ na danym stołku dzięki ( też ) mojemu głosowi i mam prawo zgłosić do niego zapytanie w dowolnej sprawie i już nie usłyszę tak jak kiedyś w tym czerwonym mieście w którym mieszkam – skąd mam pewność że Pań na mnie głosował ? ? ?

To że wybory były, są i będą fałszowane teraz w 2015 roku jest dla mnie już pewne jak dwa razy , już nie robią na mnie wrażenia opowiadania znajomego, który to wiele lat temu gdy trzecia RP dopiero raczkowała, przy pomocy swoich zaufanych ludzi zrobił test.

W sobie wiadomy sposób oznaczano karty do głosowania, później gdy podliczano głosy i
sprawdzano, te oznaczone jakimś „cudem” wyparowywały a ich miejsce zajmowały te poprawnie wypełnione, tak by jedynie słuszny kandydat z jego miejsca zamieszkania dostał się do koryta władzy.

Ktoś kiedyś powiedział takie słowa – Gdyby wybory mogły cokolwiek zmienić, zostałyby
zakazane, oraz nie ważne kto głosuje, ważne kto liczy głosy !

Zasłyszane w drodze – reaktywacja

Kilka dni temu, gdy letnia zadyma w środku zimy  ( paryski zamach – czy jak kto woli kolejna akcja fałszywej flagi ) jeszcze się nie rozwiała i smród prochu nadal rozchodził się po tamtejszej okolicy, tu na naszej ojczystej ziemi, trochę dalej i jeszcze kawałek od miejsca w którym mieszkam, nasze rodzime przesiąknięte agenturą wschodu jak też zachodu służby podobno złapały terrorystę.

Usłyszałem o tym wydarzeniu jadąc do domu środkiem prywatnym komunikacji pozamiejscowej od siedzącej obok  mnie osoby do której mam zaufanie większe niż do politycznej swołoczy z Wiejskiej.

Cóż więc się stało zapyta czytający te słowa ? Już lecę z wyjaśnieniem ! Dajmy na to była sobie pewna rodzina ? związek ? niepotrzebne skreślamy i lecimy dalej.

On emeryt, ona już też powoli podchodząca pod wspomnianą kategorię wiekową, mający własne mieszkanie, ponoć dobrze sytuowani, czyli patrząc z boku, ludziska którym w życiu się powiodło.

Ona spragniona nowych wrażeń ? może znudzona monotonią życia, wyjechała tam gdzie koty nie ogarniają dużej kuwety i być może z okien hotelu widać piramidy.

Wracając z tamtych stron, ona bo nie on, zaszalała i przywiozła sobie nowego śniadego narzeczonego dla którego ( ponoć ) swojego dotychczasowego partnera życiowego, wywaliła z rozkładu jazdy.

Ten typ na moim rozmówcy na dzień dobry nie zrobił pozytywnego wrażenia, ot typowy terrorysta, tak by rzecz można ( byle nie za głośno ) bo jeszcze zostaniemy oskarżeni o rasizm, ksenofobię w stosunku ( bez podtekstów ) do opalonego słońcem pustyni typa.

Ten znajomy to chyba jakiś czarnowidz jasno widzący, gdyż jego przypuszczenia się potwierdziły, gdy zaraz po po paryskim przedstawieniu do mieszkania śniadego wparowali razem z drzwiami antyterroryści , wywożąc gościa tylko w sobie znanym kierunku.

Mamy więc prawdopodobnie na naszej lokalnej ziemi pierwszy sukces w walce z tak zwanym terrorem .

Słuchając tych wiadomości od siedzącego obok mnie, cisnęły mi się na usta pytania jakie można by zadać odpowiednim typkom w nierządzie warszawskim – ileż to takich śniadych zgubili, bo śmierdzący odpowiednim warzywem agenci piątej kolumny pomogli im zniknąć pod pozorem pomocy uchodźcą !

Ci agenci to te typy jakie śmiały zaatakować profesora Wolniewicza i Pudziana – gdy ci powiedzieli to czego poprawnie politycznie media nie wykrztuszą ze swoich gardeł.

Obyśmy tylko sami nie musieli się przekonać na własnej skórze, gdy jakiś śniady typ czy opalona kobietka radośnie się rozpierdoli ( przepraszam za wulgaryzm ) na czynniki pierwsze w gronie Bogu ducha winnych ludzi, bo idioci z nierządu dali dupy na całym froncie.