Chora służba zdrowia w osobach jej przedstawicieli.

Do napisania tych gorzkich słów skłoniły mnie pewne wydarzenia których byłem świadkiem, lub o których dowiedziałem się z rozmów.

Pierwszy przypadek to wręcz prawie przykładowy obraz jak lekarze pierwszego kontaktu podchodzą do chorego który mając zdrowotny problem przychodzi „po pomoc” – chyba za dużo powiedziane.

Nasza znajoma której właśnie stuknął grubo ponad szósty „krzyżyk” od dłuższego czasu miała ataki kaszlu, nie mogąc sobie z nimi poradzić poszła do właściwej jej przychodni aby uzyskać fachową pomoc.

Lekarz który ją łaskawie przyjął w gabinecie zapisał tylko syrop na kaszel ( nawet chyba nie osłuchał płuc a o RTG kompletnie zapomniał ) i uznał sprawę za zakończoną.

Efektem tego było dalsze pogorszenie stanu zdrowia, które zakończyło się ciężkim zapaleniem płuc i w efekcie czego owa znajoma wylądowała w lokalnym szpitalu. Tam dopiero zlecono jej RTG i dodatkowe badania, wynikiem czego było odkrycie zmian rakowych i dopiero to pozwoliło aby zaczęto leczenie operacyjne w odpowiednim szpitalu w Bydgoszczy.

Tu taka mała odskocznia – kiedyś gdy było się chorym – kaszel lub coś pokrewnego konował ( starej daty ) zawsze obsłuchał cię stetoskopem i gdy miał wątpliwości wysyłał cię dna RTG klatki piersiowej.

Teraz duża liczba lekarzy pierwszego kontaktu zachowuje się jakby za takie badania miała dawać kasę z własnej kieszeni , nie przyjmując faktu że chory ma przecież ubezpieczenie które pokrywa takie zabiegi.

Kolejna sprawa – jest pewna osoba jaka po przez paradontozę powoli acz systematycznie musi usuwać chwiejące się zęby ( a ból jaki przy tym doświadcza czasami pozwala chodzić po ścianach )

Osoba ta ma ubezpieczenie, jednak gdy idzie na kasę chorych do dentysty aby pozbyć się kolejnego chwiejącego zęba, ma go usuwanego ( bardzo profesjonalnie – bez niepotrzebnego bólu ) jednak wizyty na kolejne rwanie to od jednego do półtora miesiąca a w tym czasie by jakoś egzystować trzeba jechać na silnych lekach typu Ketonal co zapewne nie jest obojętne dla reszty organizmu.

Jak to zwykle w życiu bywa , gdy są kilometrowe kolejki i „limity” jeszcze nie wyczerpane , możesz ominąć ten czyściec idąc prywatnie – zresztą nie raz słyszy się od lekarzy że powinniśmy chodzić prywatnie bo na kasę to wiecie obywatelu co możecie zrobić !

Oczywiście gdyby mieć zbędną kasę, problem zostałby załatwiony dużo szybciej, co tydzień jeden do wyrwania ( po 120 zł ze znieczuleniem ) i po krótkim czasie zrobiono by wycisk i sztuczną klawiaturę.

Takich czy innych historii jest masa , piszą o niej media wszelakiego rodzaju , dyskutanci bija pianę a zwykły szarak nikogo nie interesuje , co innego gdy jesteśmy personą z wyższej półki – tam pomoc jest bez zbędnych pytań i biurokracji , o którą my niżej dość często się rozbijamy.

Reklamy