Zasłyszane w autobusie – Nowe obowiązki ochrony.

Gdzie można usłyszeć ciekawe wiadomości ? w komunikacji wiejsko – miejskiej – tam padają słowa i opowieści o jakich poprawnie politycznie gazety z regionu nawet się nie zająkną !

  • Dola ochroniarza – tę informację dostałem od swojego tajnego współpracownika, który tę informację wyłowił w autobusie , gdzie jakieś dwie młode kobiety zbyt głośno rozprawiały o nowym zajęciu jakie lokalni ochroniarze mają w nocy.  Pasażerka mówiła do swojej współtowarzyszki podróżny  jak to niechcący dojrzała pracowników ochrony , którzy to od godziny 1 w nocy podlewali wiadrami okoliczne róże . . . Sytuacje jak z filmu  Stanisława Barei , ba żeby tylko takie cyrki odchodziły. Kiedyś wieczorem czekając za pociągiem do Katowic, inny mój znajomy na własne oczy widział ochroniarzy pewnej agencji, którzy z „zapałem godnym lepszej sprawy” sprzątali podłogę przy kasach. Jak to jest że ludzie którzy powinni dbać o nasze bezpieczeństwo ( oj chyba za dużo powiedziane ) , wykorzystuje się do innych celów niż pilnowanie ? Nikogo to nie razi ? Co z prawami pracownika ? gdzie kodeks pracy – no tak właściciele niewolnika finansowego wszelakie kodeksy mają w głębokim rowie i sami stanowią prawa, będąc alfą i omegą . . . czego dość przykładem są ochroniarze  robiący za ogrodnika, albo sprzątaczy.

Propaganda rzeźników . . .

Praktycznie każdy z nas słyszał o transplantacjach, w mediach, na różnych spotkaniach a nawet w kościołach pierze się nam mózgi że nie powinniśmy być samolubami i wyrazić zgodę na rozbebeszenie po naszej śmierci, aby innym dać możliwość przedłużenia życia, że grzechem jest by nasze serca i inne organy gniły w ziemi gdy grabarz już przyklepie nas łopatą.

Ta – niby wszystko pięknie i ładnie, jednak musimy pamiętać że organy do przeszczepów pobiera się od żyjącego dawcy, u którego stwierdzono śmierć pnia mózgu.

Profesor Talar udowodnił że osoby które miały iść na rozbiórkę  po orzeczeniu komisji rzeźników, można przywrócić do życia, potrzebna jest tylko dobra wola i chęć ( a nie widok gotówki na kontach za kolejnego dawce – domyślnie tak to sobie tłumaczę, zachowanie tych co decydują )

Za te odważne i prawdziwie stwierdzenia mafia medyczna chce zniszczyć tego mądrego Polaka.

http://www.monitor-polski.pl/bronmy-prof-dr-hab-jana-talara/

Powinniśmy też pamiętać że poselsko-senatorska banda w wiejskim korycie tak pomieszała w prawie że każdego z nas, u którego stwierdzą „śmierć mózgu” można dać na kanał rozbiórkowy – te skurwysyny domyślnie za nas zdecydowały że chcemy !

Jednak by zachować pozory państwa prawa, ta banda płatnych zdrajców dała ludziom furtkę sprzeciwu – należy wejść na stronę

http://www.poltransplant.org.pl/crs1.html

i tam wypełnić odpowiedni wniosek !

Nóż się w kieszeni otwiera ! Czyż nie powinno być odwrotnie ? Czy znajdzie się w końcu grupa uczciwych prawników i posłów, która  zmieni ten durny zapis w prawie ?

Grupa ludzi uczciwych, a nie zaślepionych judaszowymi srebrnikami.

Pamiętajmy ! Organy na przeszczepy pobiera się od osoby żyjącej ! Nie jest ważne że  osoba ma „śmierć pnia mózgu” ( to stwierdzenie jest płynne niczym sraczka w nocniku )  jednak  daje zgodę na morderstwo chorego w ramach prawa, na takie działania nie powinno być zgody !

Co jest grane ? Komu to przeszkadza ?

Nie tak dawno natknąłem się w internecie na autora p. Mariusza Zielke, który opisuje oraz wyjaśnia ( na klipie zamieszczonym na portalu YouTube ) jakie to „przygody” spotkały jego osobę w trakcie i pod koniec pisania kolejnej powieści noszącej tytuł Dla Niej Wszystko.

Niżej pozwoliłem sobie na skopiowanie opisu z portalu YouTube jakie p. Mariusz Zielke zamieścił pod swoim nagraniem.


 

Książkę można pobrać tu:

http://www.stopcenzurze.pl

To taka zapowiedź większego filmu, w którym ze szczegółami opowiem, o co chodzi. Przepraszam za te wszystkie „yyyy” ale kiepski ze mnie mówca (dlatego piszę). Dodatkowo byłem bardzo zdenerwowany sprawą i jej rozwojem, kiedy to kręciliśmy. Dzięki Leszek, że mi przypomniałeś o podaniu tych stron internetowych na koniec (bo ja zapomniałem) i to zmontowałeś.

Tutaj szeroki opis sprawy, która poskutkowała tym, że zamiast wydać tradycyjnie powieść w październiku 2016, musiałem ją udostępnić w sieci za darmo.

W skrócie historia jest banalnie prosta: bogaty biznesmen zamówił u mnie powieść o bardzo ciekawej sprawie, a gdy ją napisałem (po 11 miesiącach), jego prawnik wywiera na mnie presję, bym podpisał umowę, której konsekwencją byłby realny zakaz opublikowania książki w ciągu 50 lat.

Szczegóły: we wrześniu 2015 r. bogaty biznesmen (posiadający własne wydawnictwo) zamówił u mnie powieść, która m.in. opisywałaby sprawę ataku bandytów na niego i porwania członka jego rodziny. Sprawa była intrygująca, więc podjąłem się jej opisania. W trakcie analizy akt sądowych, zbierania materiałów, wywiadów zorientowałem się, że mam do czynienia ze sprawą znacznie poważniejszą niż porwanie: dotykającą korupcji na najwyższych szczeblach w formacjach mundurowych, różnych machinacji w służbach itd., wreszcie serii niewyjaśnionych morderstw. Ponieważ nie jestem już dziennikarzem, nie miałem ambicji, by rozwiązać te zagadki (choć mnie strasznie korciło), ale w powieści postawiłem różne teorie (zmyślone) na ich temat. Bardzo wyraźnie zaznaczam, że nikogo prawdziwego nie opisywałem. Wszystkie postaci zmyśliłem. W 11 miesięcy stworzyłem powieść kryminalną, która bardzo podobała się pierwszym jej recenzentom i wydawcy. I wtedy prawnik biznesmena zaproponował mi umowę, która umożliwiłaby wydawcy przetrzymanie pierwszego wydania tej powieści przez 25 lat (a umawialiśmy się na wydanie w listopadzie 2016). Nie zgodziłem się i wtedy zaczęła się moja katorga. Błagalnymi mailami doprowadziłem do telefonicznej „ugody”, na mocy której biznesmen m.in. zgadzał się, żebym swoją powieść wydał w Czarnej Owcy. Podpisałem umowę z tym wydawcą, bo książka mu się podobała. Po kilku dniach biznesmen wystąpił do mnie z niezrozumiałymi żądaniami (takich zmian w książce, że praktycznie musiałbym ją napisać od nowa oraz częściowego zwrotu pobranych za napisanie książki zaliczek, które wydałem na bieżące potrzeby). Nie miałem pieniędzy, by mu oddać zaliczki, musiałem więc zerwać umowę z Czarną Owcą. Zrobiłem to i przekazałem mu powieść do wydania. Wtedy jego prawnik napisał, że już nie jest zainteresowany wydaniem powieści i że ja nie mogę jej nigdzie indziej wydać. Zaproponował mi umowę, której konsekwencją byłaby niemożność wydania powieści przez 50 lat (słownie: pięćdziesiąt). Dostałem ultimatum, że tę umowę mam podpisać do końca sierpnia, inaczej będzie źle. No i już wiem, że będzie. Próbują zablokować książkę sądownie, wydzwaniają do mojego wydawcy. Najgorsze jest to, że to nie biznesmen jest moim prawdziwym przeciwnikiem. Mam wrażenie, że ktoś usiłuje nim manipulować (lub ktoś go szantażuje) – przy czym to tylko moje wrażenia (opinia na podstawie maili, które dostawałem), nie wiem, jak jest naprawdę. Ja podejrzewam, że to bardzo niebezpieczni ludzie, których interesy w jakiś sposób naruszyłem powieścią. Potrzebuję pomocy w nagłośnieniu tematu, bo wtedy ci ludzie (nie biznesmen i prawnik, których się nie boję, tylko ci naprawdę źli) będą bali się działać pozaprawnie. W sądzie sobie poradzę. Racja jest w 100 proc. po mojej stronie. Pomóżcie, proszę! Wszystko, o czym piszę, mogę udowodnić. Nie chcę jednak podawać nazwiska biznesmena – przede wszystkim dlatego, że – jak napisałem wyżej – to prawdopodobnie ktoś inny jest moim przeciwnikiem. Druga sprawa: nie chcę więcej procesów niż i tak będę miał. Wszystko, co tu napisałem jest prawdą. Jak tylko dostanę pozew, to go pokażę, że to nie ściema. Jak prawnik mi pozwoli ujawnię też całą korespondencję dotyczącą książki.


 

Tak więc każdy kto może niech obejrzy materiał jaki autor zamieścił na swoim kanale, ściągnie książkę w jednym z trzech formatów : epub , mobi , pdf.

Dodatkowo wesprzyjmy autora kupując choć jedną jego książkę, wesprzyjmy go moralnie , tyle czy aż tyle spokojnie zrobić można, ba ! nawet trzeba !

P.U.P.

Jaki pośredniak jest, każdy to widzi, kto ma to nieszczęście być jego „klientem” i raz na pewien czas ” zaglądać” na umówioną wizytę aby po pierwsze i najważniejsze ! podbić listę i mieć pewność że nadal będzie się miało to minimalne ubezpieczenie medyczne.

Ta kwestia jest chyba tą, która powoduje zalew rzeszy bezrobotnych do okienek pośredników – pań i panów mających nam pomóc w znalezieniu pracy.

Jakie to oferty ma lokalny pośredniak ? ano takie których nikt nie chce bo:

  • płaca jest do bani
  • pracodawca ma wymagania z księżyca

Takich ogłoszeń jest dużo i ciągle przybywa. Pracodawcy przebierają w czarnym ludzie jak w ulęgałkach i przeważnie jest wielki uj z tego.

Jeżeli już masz to szczęście że załapiesz się do pracy to dość często już po miesiącu okazuje się  że jesteś nieprzydatny ( dobrze jeżeli na koniec wypłacą ci tę marne grosze za które miałeś pracować w pocie-czoła dla „dobra” firmy ) i na twoje miejsce idzie kolejny nieszczęśnik do testu.

Czasami gdy mamy „farta” pośrednik skieruje nas na kurs , po którym rysuje się przed nami jasna przyszłość – dostaniemy pracę !

W części takich przypadków najpierw przechodzimy badania w medycynie pracy , gdzie odpowiednie konowały  robią ( był taki przypadek ) wszystko by przesiać czarnego luda i zmniejszyć grupę szczęśliwców jacy załapią się na „swój wymarzony kurs”

Jednak aby życie nie było usłane różami , dość często po kursie gdy chcemy iść do nowej pracy, przyszły nasz pracodawca zadaje „magiczne” pytanie a ile ma pani czy pan stażu ?

Tu koło się zamyka – nasze P.U.P-y do spółki z państwem ( stanowiącym prawo ) nie spełniają zadań jakie osoba tracąca pracę stawia przed nimi.

Ostatnio dowiedziałem się od jednej osoby z mojej rodziny że pracownik P.U.P. wspomniał że oni są tylko po to by pomóc w napisani CV i listu motywacyjnego, a za pracą petent powinien sam chodzić ( ganiać jak pis w wywieszonym językiem )

Czy to jest normalne ? Odpowiedzcie sobie sami na to pytanie . . .

 

Ci mityczni „Naziści”

Nie tak dawno oglądałem jakiś film dotyczący drugiej wojny światowej i nagle coś mnie tam „strzeliło”  ? co to było ? a już pamiętam ! tam była mowa o nazistach.

Oni to ponosili winę za drugą wojnę światową i wszelakie zło jakie było jej następstwem.

Nie wiem kto wpadł na tę nazwę jako pierwszy, ale sam pomysł z „nazistami” jest strzałem w 10 i uwalnia naród niemiecki od odpowiedzialności za wszystko to czego się dopuścili ich dziadowie z ojcami na okupowanych ziemiach tego łez padołu.

Teraz będziemy dowiadywać się że sami Niemcy też byli maltretowani przez tę tajemniczą nacje i podobnie jak reszta świata, ponieśli duże straty w substancji narodowej.

Nie dajmy się ogłupiać propagandzie, Naziści to przecież Niemcy !

„Burak” na zagrodzie . . .

„Burak” na zagrodzie równy wojewodzie jak to słychać w różnych okolicach naszej biednej rozkradanej i niszczonej ojczyzny.

Są pewne miejsca gdzie lokalne „Buraki” mające masę szmalu „z legalnej działalności” , wykupują całe zakłady pracy lub miejscowości i zaczynają się „nowe porządki” .

Wiadomo że „Burak” im bardziej czerwony, czy też zalatujący znanym zapachem, to taki osobnik traktuje zwykły lud niczym niewolników, mając głęboko w swojej dolnej części ciała wszelakie przepisy prawa pracy, gdyż jego układy w lokalnej mafii urzędniczej czynią go „praktycznie bezkarnym” .

Celowo ująłem ostatnie określenie w cudzysłów, gdyż jak mówi stare przysłowie – do póty dzban wodę nosi, dopóki się ucho nie urwie.

Swoimi poczynaniami lokalny „Burak” chyba nieświadomie sprawdza ludzką cierpliwość, gdyż nie wszyscy których upokarza w pracy, będą mu się kłaniać w pas i lizać buty, nawet za cenę wyrzucenia na bruk.

Przyjdzie czas gdy „Burak” zaliczy długo zwlekaną odpowiedź. Tylko od desperowania poniżonego „brukowca” okaże się jak to przebiegnie.

Mimo że „Buraka” chronią karki z szemranych agencji ochrony – w dużej mierze prowadzone przez kolesi od kieliszka z czasów gdy dopiero kiełkowali – nic to mu nie pomoże i długo będzie „lizał” swoje rany nim ponownie ( o ile w ogóle ) stanie na nogi, a poniżone „karki” może wyciągną słuszne wnioski i zmienią pracę . . .  .

To już jest koniec . . . ?

Chciałoby się zaśpiewać zaśpiewać za Elektrycznymi gitarami, dziś odchodzi w karty historii kolejna odsłona Z!P4 ,

jednak życie nie znosi próżni bo niczym Zombi, Z!P4 wróci prędzej  niż później  z cmentarnej ziemi jeszcze bardziej wzmocniona i zatopi swoje kły w ciałach swołoczy na ziemiach freighter, jungle oraz mangoriver gdzie owa zaraza grasuje łamiąc wszelkie zasady fair play.

Gdzie typki typu gorgot, illi i im pokrewni „wyciskacze skila” śmią bezczelnie sugerować że piszący te słowa jedzie na  norecoil, czy też używa innych dopalaczy.

Te nędzne kreatury dążące do „jedynego słusznego pierwszego miejsca” na  Track Base , niech spojrzą sami na siebie , a dopiero później niech otwierają swoje haxerskie mordy, które już nie raz wysadzały w powietrze inne serwery, by mieć u siebie obłożenie slotów.